Idealne, drewniane miejsce dla psa

Ze swoim psem miałam pewien problem. Bardzo piszczał, gdy mnie nie było w domu. Oczywiście, wiedziałam, na co się pisałam adoptując psa ze schroniska i próbowałam wszystkiego, żeby jakoś wesprzeć go w jego trudnych chwilach samotności. I choć czytałam całą masę rzeczy o lęku separacyjnym, dosłownie nic nie pomagało. Pies jak piszczał, tak piszczał, a mi serce się krajało, gdy musiałam wyjść do pracy. Potrzebowałam rozwiązania – natychmiast. 

Drewniane klatki stworzone z klasą 

ekskluzywne klatki z drewnaPrzeszukując internet w sprawie rozwiązania mojego – a właściwie naszego – problemu, trafiłam na opis klatek dla psów. Kiedy przeczytałam klatka, po prostu mnie zmroziło. Od razu w myślach krzyknęłam – nie ma mowy! Przecież klatka to wiadomo, największe zło dla psa, tyle filmów o tym oglądałam. Postanowiłam jednak czytać dalej i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu okazało się, że to wcale nie jest taki zły pomysł. Okazało się, że spora przestrzeń tak naprawdę stresuje psa – dlatego w naturze wilki wolą kąpać swoje nory niż spać na otwartej polanie. Dlatego ograniczone miejsce go po prostu uspokaja. A takim miejsce w warunkach domowych może być klatka. I choć przekonałam się do samej idei, nie mogłam przeżyć widoku metalowych klatek. Wtedy wpadłam na ekskluzywne klatki z drewna. Nie powiem, wyglądały o wiele lepiej i co najważniejsze – o wiele przyjaźniej. Miały też swoje olbrzymie plusy. Co najważniejsze, jeśli pies w którymś momencie zacznie gryźć taką klatkę – nie porani sobie dziąseł o zimny metal, tylko wbije je w wytrzymałe, solidne drewno, a orientując się, że nie może go przegryźć – zostawi je w spokoju, samemu nie robiąc sobie krzywdy. Kolejnym plusem było na pewno to, że sama klatka sprawiała po prostu wrażenie takiej… cieplejszej? W naturze psy nie mają dostępu do metalu, jest to dla nich bądź co bądź element obcy. Drewno zaś specyficznie pachnie, wygląda i czuć je inaczej. Las to przecież drzewa, a drzewa – to drewno. Przez to pies po prostu lepiej się czuje w takim naturalnym otoczeniu i walory psychologiczne klatki tylko się powiększają. 

Oczywiście, nie można ot tak zamknąć w klatce psa. Nie, trzeba go przygotować – najpierw pokazać mu, że to jego miejsce i tylko jego. To znaczy, nikt inny nie ma tam wstępu. Potem – rzucać mu tam smaczki i na początek zostawiać klatkę otwartą, by pies mógł wyjść w każdej chwili. Gdy już polubi to miejsce i uzna, że jest dla niego doskonałym azylem, można próbować psa zamykać. U mnie sprawdziło się doskonale – pies nareszcie przestał piszczeć, a ja mogłam spokojnie chodzić do pracy.