Kojec porodowy dla lochy

Podczas gdy inne dzieci zadawały wciąż swoim rodzicom pytanie, skąd się biorą dzieci, ja, mając siedem lat pytałam – jak się rodzą świnki? Miałam babcię na wsi i jeździłam tam co wakacje, jednakże nigdy nie udało mi się zobaczyć jeszcze porodu świni, a bardzo mnie to interesowało! Wszystko zmieniło się dopiero, gdy miałam 12 lat. Wtedy trafiłam na szczęśliwy czas. Zobaczyłam, że w chlewie jedna locha przebywa w innym miejscu niż pozostałe świnie. Znajdowała się w osobnym kojcu, a babcia powiedziała, że jest to specjalny kojec porodowy.

Przestrzenny kojec porodowy w chlewie

wytrzymały kojec porodowyChodzi o to, że ciężarna locha musi mieć odpowiednią przestrzeń do spacerowania, poruszania się, a jednocześnie jej spokoju nie mogą zakłócać inne świnie. Dlatego właśnie przed porodem umieszcza się ją w oddzielnym kojcu. Taki wytrzymały kojec porodowy to wygrodzenie powstałe z profili PCV, które mogą mieć różną szerokość oraz grubość. Najczęściej natrafić można na profile 250mmx35mm, jak też 100mmx350mm. W chlewie babci kojec był dość mały, ponieważ w całym pomieszczeniu nie było wiele miejsca, ale mimo tego locha miała godne warunki i mogła przemieszczać się, oczekując na poród. Zachodziłam do chlewu codziennie i patrzyłam, czy locha już urodziła. Jakoś po tygodniu, gdy weszłam do pomieszczenia, okazało się, że w kojcu porodowym są już warchlaki! Maciora opiekowała się małymi, które dzięki wolnej przestrzeni miały spory dostęp do mleka, dlatego mogły w spokoju się rozwijać. Sama świnia bez problemu mogła wrócić do pełni sił, bo nie przeszkadzały jej w tym inne świnie. Uważam, że takie kojce porodowe dla zwierząt to doskonały pomysł. Wprawdzie nie można powiedzieć, że „świnie to też ludzie”, jednakże nawet lochom należą się odpowiednie warunki porodu. Tak jak kobieta potrzebuje godnych warunków, gdy na świat ma przyjść jej dziecko, tak i locha chce urodzić zdrowe prosiaki i należy jej w tym jak najbardziej pomóc. Cieszę się, że babcia tak zadbała o lochę i umieściła ją w wytrzymałym kojcu porodowym.

Dzięki temu urodzone prosiaki mogły bawić się bezpiecznie i być bezpiecznie karmione. Od tego czasu minęło 10 lat, a ja wspominam dzień porodu prosiąt jak dziś. Obecnie gospodarstwo objął mój kuzyn, gdy go odwiedzam, to zawsze sprawdzam, czy w chlewie panują odpowiednie warunki dla świń. Nie chciałabym wiedzieć, że cierpią one na co dzień czy też podczas porodu. Mój kuzyn dobrze o tym wie, dlatego dba o to, a do kojca porodowego zawsze przenoszona jest locha, która oczekuje małych prosiaczków.