Od lat robię interesy z Chińczykami

Moja przygoda z wielkim biznesem zaczęła się równo dwie dekady temu. Już wtedy wiedziałem, że chcę być bogaty i nie chcę martwić się o pieniądze. Wszystko zaczęło się zupełnie przez przypadek, a trzeba wiedzieć, że dwadzieścia lat temu czasy były zupełnie inne niż dzisiaj. Jeśli ktoś robi dzisiaj zakupy w tak zwanych chińskich marketach to wielce prawdopodobne, że to właśnie jeden z moich pięćdziesięciu sklepów. Teraz import towarów z Chin zamawia się przez internet, ale jak zaczynałem to trzeba było polecieć tam osobiście.

Pierwszych kontrahentów poznałem na chińskich targach

międzynarodowe targi w chinachNajpierw miałem pracę na etacie. Ciężko pracowałem od rana do późnego wieczoru, bo zajmowałem się sprzedażą reklam dla firm. Praca nie była ciężka sama w sobie, bo była to praca intelektualna a nie fizyczna. Ale ja zawsze chciałem być najlepszy i dlatego każdy swój dzień pracy wykorzystywałem do maksimum. Zarabiałem całkiem nieźle i sporo pieniędzy odkładałem. Już wtedy miałem pewien pomysł na biznes, ale do jego realizacji potrzebowałem sporo kapitału. Gdy zaoszczędziłem już tyle ile potrzebowałem to zwolniłem się z tamtej pracy i kupiłem bilet na samolot do stolicy Chin. Termin mojego wylotu był nieprzypadkowy. Wybierałem się na międzynarodowe targi w Chinach, bo dowiedziałem się, że można tam poznać poważnych eksporterów tanich produktów, które w naszym kraju mogłyby się sprzedawać jak świeże bułeczki. Na tamtych targach, dokładnie dwadzieścia lat temu, zamówiłem pierwszy towar od poznanych w Chinach producentów. To był strzał w dziesiątkę, bo zamówione towary okazały się absolutnie hitowe jak na tamte czasy. Ściągnąłem ubrania, biżuterię, zabawki i zegarki i jeszcze wiele innych rzeczy. Towar płynął drogą morską, więc miałem kilka tygodni na przygotowanie drugiej części mojego planu. Wynająłem lokal w centrum miasta i go wyremontowałem. A potem otwarłem właśnie pierwszy chiński sklep, w którym można było kupić świetne produkty za bardzo śmieszne jak na tamte czasy pieniądze. Pomysł okazał się tak trafiony, że dzisiaj nie muszę już pracować, bo wszystkie interesy załatwiam online.

Nie będę ukrywał, że mój biznes dzisiaj jest samowystarczalny. Wszystkim zajmują się specjaliści, których zatrudniłem. Mam pięćdziesiąt sklepów własnych, ale swoje patenty na biznes sprzedałem też kontrahentom z Chin, którzy otworzyli u Nas swoje chińskie markety. Oczywiście moja sieć sklepów ma niezagrożoną pozycję, a obroty robią się praktycznie same. Moje sklepy mają tą przewagę, że od lat są w tych samych miejscach i ludzie je po prostu doskonale znają.