Wakacyjne spływy kajakowe dla dzieci

Kiedy spotkałam moją sąsiadkę z drugiego piętra była bardzo zadowolona. Zapytałam się co jest przyczyną jej dobrego humoru. Powiedziała, że przez półtorej tygodnia razem z mężem będą sami w domu, ponieważ dzieci jadą na bardzo fajne wakacje. Okazało się, że znaleźli w internecie ofertę na spływ kajakowy dla dzieci z opcją gry miejskiej połączonej z podchodami i innymi niezwykle ciekawymi zajęciami na świeżym powietrzu. 

Spływ kajakowy połączony ze zwiedzaniem

spływy kajakowe KrutyniąOd razu pomyślałam o moich dzieciach, które w tym roku były już na obozie harcerskim oraz u swojej babci na wsi, ale taka przygoda w lesie byłaby świetnym sprawdzianem jak sobie radzą w trudnych sytuacjach. Opowiedziałam mężowi i całym koncepcie takiego wyjazdu i stwierdził, że warto jest zapytać sąsiadkę o numer organizatora. Sprawdziliśmy wszystko i okazało się, że wszyscy opiekunowie mają stosowne dokumenty aby zajmować się dziećmi, a sprzęt na bieżąco jest konserwowany i spełniał wszelkie normy bezpieczeństwa. Zadzwoniliśmy, ale niestety nie było miejsc. Zostawiłam jednak numer do siebie i poprosiłam, żeby w razie jakiejkolwiek zmiany wpisać moje dzieci na listę rezerwową. Z przyczyn losowych dwoje dzieci musiało zrezygnować i dlatego też moje pociechy mogły pojechać na ten obóz. Powiedziałam im o tym i były zachwycone. Turnus, gdzie udawały się nasze dzieci to był spływy kajakowe Krutynią. Jest to idealna wersja dla dzieci i osób początkujących dlatego też byłam spokojna o to, że moje dzieci sobie poradzą. Musieliśmy je tylko zawieźć w umówione miejsce. Tam osobiście poznaliśmy organizatora jak również opiekunów. To byli młodzi ludzie i od razu było widać, że mają świetny kontakt z dzieciakami. Po pierwszym dniu obozu zadzwonił do mnie syn i powiedział, że płynęli kajakiem i nagle musieli wysiąść na brzegu. Każda para z kajaka otrzymała tak zwaną mapę skarbów i musieli maszerować na orientację. Organuizator zadbał o to, aby dzieci się nie zgubiły ponieważ linami oznaczył miejsca, poza które dzieci nie mogą wychodzić a one oznaczały ślepy zaułek. Młodzi byli zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi.

Ich turnus skończył się po tygodniu i zarówno córka jak i syn powiedzieli, że był to wyjazd ich życia. Nauczyli się wzajemnie ze sobą współpracować i pomagać. Te wakacje przełożyły się na ich relacje w domu, ponieważ okazują sobie znacznie więcej wsparcia i pomagają sobie, gdy drugie radzi sobie gorzej. Cieszę się, że sąsiadka powiedziała mi o tych spływach. Być może w przyszłym roku pojadą na spływ dla nieco bardziej zaawansowanych.